Witusia dla Marzeny/Witusia for Marzena

Witusia to był mój drugi już Husky do namalowania, ale pierwszy pies, który już, niestety, powędrował za tęczowy most. Jego właścicielka chciała mieć jej portret na pamiątkę.

Witusia was my second Husky to be painted but the first dog who; unfortunately, had passed away before her owner turned to me for a portrait of her. It was supposed to be a memento of the beloved friend.

Czułam więc trochę większą presję, by dobrze odwzorować tę śliczną mordkę. Chciałam, by Pani Marzena poczuła obecność Witusi, a nie miała wrażenia, że ma na ścianie po prostu psa rasy Husky.

Bardzo się starałam i myślę, że koniec końców się udało. Nie mogłabym tego namalować lepiej, przynajmniej na tamtą chwilę.

Therefore, I felt more pressure to make sure this beautiful muzzle is well-painted. I wanted Marzena to feel the presence of her dog and not have the impression that this is just another husky dog hanging on her wall.

I did my best and I think I eventually managed to obtain my goal.I couldn’t paint it better, at least in that moment of time.

Tym bardziej się cieszę, że dostałam miłą wiadomość od właścicielki, która która bardzo zadowolona z obrazu. Inne obrazy widoczne na zdjęciu poniżej też są mojego autorstwa, ale o nich później.

I was obviously thrilled when I got the message from the owner, saying she’s more than happy with my painting. Other paintings visible in the photo are also mine but let’s leave them for another post.

Chcesz mieć pamiątkę po swoim przyjacielu? Zamów jego ręcznie malowany portret na płótnie! Napisz na: kotkotukotem@o2.pl

Would you like to have a memento of your best furry friend? Comission his/her custom-made portrait on canvas! E-mail me: kotkotukotem@o2.pl

Tofik dla Janka/Tofik for Janek

Tofik to pies wrażliwiec. Odgaduje nastroje, wyczuwa napięcia, próbuje łagodzić konflikty. Można powiedzieć: pies-membrana. Nie muszę chyba dodawać, że człowieka kocha bardziej od siebie. Tak się złożyło, że z domu mojego brata musiał trafić do domu moich rodziców. Zmienił więc właścicieli na co dzień, ale pierwszy właściciel, mój bratanek Janek, tęskni i kocha wciąż tak samo. Postanowiłam więc namalować mu Tofika do powieszenia w pokoju.

Tofik is one sensitive dude! He knows your moods, senses tensions between people and always tries to ease conflicts. You can say he is a dog-peacemaker. Needless to say, he loves his human more than himself.

Unfortunately, at some point in the past he had to change his house and owners – from my brother’s home to my parents’ house. Still, his first owner – my nephew, Janek – still misses and loves him. I decided to paint the dog for him so he could have him on the wall by his bed.

To zdjęcie, autorstwa mamy Janka, Basi, świetnie oddaje wnętrze Tofika. Wierne spojrzenie i miłość aż po grób widać na pierwszy rzut oka. Postanowiłam właśnie tym zdjęciem posłużyć się przy malowaniu. Jednak, tak naprawdę, już parę lat wcześniej namalowałam Tofika dla mojego taty :). To był jeden z pierwszych moich obrazów. Byłam zadowolona, że udało mi się uchwycić to Tofikowe, kochające spojrzenie.

The photo above, taken by Basia, Janek’s mother, reflects Tofik’s kind soul perfectly. His loyalty and love for life is clearly visible. So I decided to use this photo to paint his portrait. Actually, I had already painted his portrait for my father a couple years back. It was one of my first paintings on canvas. I was pleased that I managed to capture this loving gaze of his.

Był to prezent pod choinkę i myślę, że ucieszył mojego tatę. Po paru latach pomyślałam, że przecież Tofik ma też innego, kochającego właściciela, więc jemu też „należy się” taki portret. Wzięłam się do pracy…

It was a Christmas gift and I think my father really liked it. A couple years passed and I thought that Tofik had another, loving owner who deserved to have his dog portrait too. So I got to work…

Tofik powstał w jakieś trzy wieczory. Myślę, styl tego obrazu doskonale wpasował się w chłopięcy pokój. Kojarzy mi się trochę z średniowiecznymi portretami książąt 🙂

The making of Tofik’s portrait took me three evenings. I believe the style of this painting fits a boy’s room perfectly. It reminds me of Medieval dukes’ portraits :).

Później okazało się jeszcze, że bez żadnych konsultacji, wpasował się równie świetnie kolorystycznie, a Janek był bardzo zadowolony.

Later, it turned out that the colors also matched the interior, even without any prior consultations, and Janek was very happy.

Chcesz zamówić obraz do pokoju dziecka? Nic prostszego! Napisz na: kotkotukotem@o2.pl

Would you like to order a painting for your child’s bedroom? It’s simple! E-mail me to: kotkotukotem@o2.pl

Ares dla Kondzia

Husky to piękna rasa psów, bardzo wyrazista. To z jednej strony ułatwienie, nie ma tu miejsca na wahanie i niejednoznaczność, a ja lubię konkrety – wyraziste kolory, odważne ich połączenia. Z drugiej strony, to piękno jest tak rzucające się w oczy, że łatwo na obrazie przesadzić.

Mimo wszystko, pewnego dnia, napisałam do Konrada: Namaluję Ci psa! A on wysłał mi to zdjęcie:

To był jeden z tych obrazów, które malowało mi się bardzo przyjemnie. Tak dzieje się wtedy, gdy znam i baaardzo lubię właściciela. W tym wypadku nie znałam psa, ale to nie szkodzi. Wystarczyła mi świadomość dla kogo maluję.

Tak wyglądał Ares na początku mojej pracy – nie za dobrze, prawda? 🙂 Bardzo często jest tak, że sama nie wierzę w powodzenie mojego przedsięwzięcia, gdy zaczynam. Brnę jednak dalej, bo już wiele razy przekonałam się, że malowanie to proces, do którego dochodzi jakby poza umysłem. Myśli mogą wątpić, ale póki ręce pracują pod dyktando… duszy (?) i na fali kreatywności trzeba mieć nadzieję, że coś z tego wyjdzie.

Tu już trochę lepiej – zawsze pracuję na podstawie zdjęcia – wydruku, na który nakładam siatkę oraz portretu wyświetlonego na komórce.

Jeszcze zanim zostałam matką, taki obraz zajmował mi średnio dwa wieczory. Pierwszego wieczoru powstawało 90% obrazu. Drugi wieczór poświęcałam na dopracowywanie szczegółów i poprawianie błędów. Teraz maluję kilka wieczorów po 20 min – tylko tyle mam czasu 🙂

Lubię proste formy i żywe kolory, jednolite tła. Myślę, że jest to mój znak rozpoznawczy 🙂

Po namalowaniu obrazu, wysyłam zamawiającemu zdjęcie do akceptacji.

Poniżej zadowolony właściciel odbierający obraz: